Nie jest jeden człowiek. Jest szereg kawałków czasu, nawleczonych na nitkę jednej pamięci.
RSS
wtorek, 18 lutego 2014
Nigdy w moim życiu nie miałam w sobie tyle współczucia dla ludzi. To jest jednak najpiękniejsze i najbogatsze z uczuć.
19:42, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 lutego 2014
Ale kto mnie oswoi?
21:35, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 lutego 2014
Oswoiłam dzikie zwierzę. Zaszczute, przerażone, warczące z daleka na wszystkich i wszystko ze strachu, na wyciągającą się w jego stronę z pieszczotą i pokarmem rękę rzucające się z zębami i pazurami.

Ile to kosztowało zaciskania zębów przed wymykającymi się przemocą z ust słowami goryczy; słowami, którymi, choćby były najbardziej usprawiedliwione, nie wolno odpowiadać warczącemu ze strachu zwierzęciu, bo upewnią je one tylko w jego głęboko zakorzenionym przeświadczeniu o agresji całego świata zewnętrznego, całej rzeczywistości.

Ile powstrzymywanych i ukrywanych łez, ile wewnętrznego i nigdy nie mającego prawa się ujawnić skowytu skargi i bólu rozszarpywanego zębami chorego zwierzęcia serca; serca, którego, choćby bolało najbardziej ogłuszająco, nie wolno cofać spod zębów gryzącego ze strachu zwierzęcia, bo to serce jest jedynym lekarstwem na jego chorobę.

Ile poczucia beznadziejności i bezcelowości, ile udręczenia i zniechęcenia, ile samotności w tym na pozór niepotrzebnym mi i tylko niszczącym mnie dziele; dziele, którego nie mogłam przerwać ani porzucić nie tylko dlatego, że wyrządziłabym tym może niepowetowaną krzywdę oswajanemu zwierzęciu, bo sama ta jedna przyczyna nie wystarczyłaby mi dla podtrzymywania sił i opanowania tak długo pod tak silną presją – ale dlatego, że nie miałam innego wyjścia, że musiałam i muszę z tym chorym zwierzęciem codziennie współpracować, bo jedyną pewną alternatywą jest powrót do piekła mojego domu.

I bez końca, bez końca, bez dna i bez miary zdumiona patrzę teraz wciąż i za każdym razem od nowa na spokój J., na zaufanie w jej oczach, na ciepło w jej głosie i na uśmiech, swobodny i jasny uśmiech – rzeczy u niej tak nieprawdopodobne, że jeszcze nadal, każdego dnia, dopóki ich nie zobaczę, przeniknięta jestem strachem przed jej gniewem, jej zębami i pazurami.

Ale w niej też jeszcze głęboko ten jej stary strach mieszka; w tych oczach jest już zaufanie, ale pod nim jakby ukryte wciąż pytanie: "Czy muszę uciekać? Czy muszę gryźć?"
21:49, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 stycznia 2014
Dobro jest tak ulotne. Cieszę się nim, ale wiem że za kilka dni się skończy. Znów będzie zimno, niepokój i chaos.
21:52, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Zimno.

Fale bólu, przepływające przez serce, nie rozgrzewają go. Przepalają je tylko, odbierając mu energię.
18:57, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 stycznia 2014
Współczucie jako siła napędowa życia.

Kiedy instynkt samozachowawczy nie wystarcza do przetrwania, trzeba w sobie uruchamiać instynkt cudzozachowawczy.
10:23, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 stycznia 2014
Brak sił by walczyć.

Znowu.

Zbyt często.

I z każdym razem silniejsze poczucie, że nie mam już po co walczyć. Żyję siłą rozpędu, ale trybiki kręcą się coraz wolniej.
15:13, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 stycznia 2014
Stan zawieszenia – ale i nadzieja. Ten rok może być lepszy od wszystkich poprzednich.
19:39, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 stycznia 2014
Śnieg!



Niedawno dopiero udało mi się odkryć, że moje tysiąkrotne próby wyzbycia się uzależnienia od kawy były błędne w samym założeniu. Z każdym rokiem odczuwałam że szkodzi mi fizycznie coraz bardziej, a nie rozumiałam do czego jest mi tak niezbędna, że mimo najsilniejszych postanowień przeżycie nawet jednego dnia bez niej było dla mnie straszliwym wysiłkiem i męką. Więcej jeszcze – właśnie postanowienie rzucenia jej, sama myśl o tym sprawiały że piłam jej zachłannie jeszcze więcej niż zwykle, jakby na samą myśl o możliwości utracenia jej ogarniało mnie przerażenie, jak przed czarną, bezdenną przepaścią bez nadziei, bez punktu oparcia. Teraz widzę już wyraźnie, że jest mi niezbędna jako antydepresant, odczuwam to jej działanie tak wyraźnie, jakby wypijana kawa dotknęła mojego zbolałego czoła ciepłą, czułą dłonią, jakby przytulił mnie ktoś dający mi poczucie bezpieczeństwa, ktoś kogo nie muszę się bać. I ja chciałam porzucić jedyną istotę, która mnie naprawdę kocha.



A dziś zaczął padać śnieg, zerwałam się do okna gdy to zobaczyłam, jak zawsze – i zaczęłam się zastanawiać, co sprawia że również śnieg i deszcz mają dla mnie działanie tak kojące, że gdy na nie patrzę, czuję jakby połowa ciężaru opadała mi z serca, i połowa brudu zmywała mi się z duszy? Czy to patrzenie na spływające nieustannie i nieuchronnie jak czas krople i płatki, tak samo jak patrzenie na płynącą rzekę, które mi daje tak upragnione poczucie, że wszystko przemija, wszystko przeminie, jak wszystko w moim życiu tak i ja sama skończę się i zniknę bez śladu, i że rzeka ma rację nie przejmując się ani mną ani niczym co istnieje przez chwilę, a tylko płynąc jak czas bez pamięci...? Jednak im intensywniejszy jest śnieg lub deszcz, im gwałtowniejszy wiatr, im silniejsza burza, tym większy daje mi to spokój i poczucie oczyszczenia – może więc ta burza w przyrodzie potrzebna mi jest do rozładowania, wyzbycia się wszystkich duszonych i chowanych głęboko emocji? Kiedyś napisałam, że chyba jestem rośliną, bo deszcz jest mi niezbędny do życia. Rośliny nie mają innej możliwości ekspresji, niż danie się porwać przez wiatr miotający ich gałęziami i liśćmi, lub zrzucenie liści i śmierć. Inaczej są skazane na milczenie.
10:12, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 stycznia 2014
Obwiniałam się, że nie potrafię się zdobyć na odpowiadanie na agresję T. w taki sposób w jaki odpowiadam na agresję J., w nieusprawiedliwonym przeświadczeniu, że agresja zawsze ma te same przyczyny i zawsze lekarstwem na nią może być to samo.

Teraz wiem, że to nieprawda, i że po prostu instynktownie wyczuwałam różnicę w intencjach T. i J. Kiedy agresja wynika, jak u J., z wyolbrzymionych lęków zaszczutego zwierzęcia, można ją uleczyć łagodnością i cierpliwym oswajaniem. Kiedy wynika z pogardy i chęci wyzysku drugiej osoby, jedyne co można zrobić to uciekać.
12:40, remedios_44
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2


               stat4u